Dlaczego boimy się zmian

Dlaczego boimy się zmian?

Ciekawi mnie to, że podręcznikach dotyczących zmiany, na blogach, forach, ogólnie – o zmianie mówi się, że to trudny, pracochłonny proces, że to przykra konieczność, że wymaga ogromnego samozaparcia, wyrzeczeń i że wywołuje lęki. Wszystko jest zmianą. Filozoficznie rzecz ujmując, zmienia się absolutnie wszystko w naszym życiu. Zastanawiam się, więc, dlaczego boimy się zmian?

Zmiana to nieodłączna część naszego życia. Każdego dnia zmieniają się okoliczności, w których się budzimy i w których podejmujemy działanie. Zmienia się przyroda. Każda herbata czy kawa smakuje inaczej. W ciągu całego życia zmieniamy swoje role (uczeń, student, pracownik, mąż, żona, szef), miejsce zamieszkania, pracę, lekarza, kosmetyczkę… Czyli do zmian adaptujemy się wyjątkowo szybko – codziennie.

I tu tkwi klucz do zmian. Zastanów się. Zmieniasz się codziennie, więc potrafisz to robić mechanicznie. Natomiast Twoje wyobrażenie o zmianie jest bardziej przerażające niż ona. Właśnie ono (wyobrażenie) jest jednym z Twoich ograniczających przekonań. (Pisałam o tym między innymi TUTAJ) Większość lęków przed zmianą jest tylko w Twojej głowie. Nakręcasz się i zaczynasz panikować. Zamiast działać, skupiasz swój umysł na czymś, co może się nie wydarzyć. Przez ten czas pewnie byłoby już po strachu.

Naukowcy potwierdzają, że to nasze przekonacie o powodzeniu projektu (zmiany) decyduje o tym, czy ono się uda, czy nie. Jeśli chcesz się zmienić – zmień swoje nastawienie.

Zmiana jest dobra

Po co zmiany? W zmianie jest ogromny potencjał i szansa na rozwój. Czasem jest trudno, trzeba pewne tematy zostawić i przeboleć, żeby coś zmienić, trzeba wypracować nowe nawyki, czy schematy działania, – ale te sprawy są często uwalniające! Większość zmian jest naturalna i pozytywna oraz przynosi same dobre rzeczy.

Przypomnij sobie, jak było przy ostatniej zmianie pracy? Jakie to było uczucie? Jak było, kiedy pojawiło się nowe mieszkanie? Dziecko? Jak było na ostatnim urlopie? Jakie pozytywne emocje i uczucia towarzyszyły Ci w takich momentach?

Często, kiedy jedziemy z Darkiem na cały dzień w skały lub w góry, – kiedy całkowicie zmieniamy otoczenie i tryb (z pracy za biurkiem w aktywność i inny teren), miewam olśnienia. Poza tym, że wypoczywam psychicznie, jestem aktywna, to mój mózg pracuje na innych falach, dostaje nowe bodźce, odpoczywa od komputera, telefonu, codzienności i nabiera świeżego spojrzenia na pewne tematy. Tak niewielka zmiana daje mi tak wiele korzystnej energii!

Dlaczego boimy się zmian?

Jeśli, na co dzień przesiadujesz w domu i oglądasz TV, to wyjście z domu na spacer będzie czymś innym, nienaturalnym. Wyjście na jogę, lub do kina będzie zmianą przyzwyczajeń. Podjęcie nowej pracy wiąże się z nowym miejscem, z poznaniem nowych ludzi, zmianą obowiązków. To wszystko są rzeczy, które zmuszają do opuszczenia znanej nam strefy komfortu. Jednym przychodzi to trudno, inni mają to wyćwiczone.

Przyzwyczajenia pozwalają nam żyć w znanym świecie, bez narażania się na niebezpieczne czynniki. Tak naprawdę jest to złudne, bo to one kontrolują Ciebie, a nie Ty je. Zacznij nad nimi panować. Zapisz, co Cię uwiera, jak chcesz to zmienić i zrób to.

Na początku nie chodzi o to, żeby te zmiany były ogromne, żeby skupiać się na wielkich projektach. Chodzi o to, żeby zmiany się działy. Żeby robić coś nowego, innego, co pozwoli złapać oddech i zmienić perspektywę. Z czasem będzie to przychodzić łatwiej. Dzięki drobnym działaniom otwierają się umysły, poznaje się nowych ludzi, weryfikuje, co lubimy a co nas nie kręci. Otwiera się przestrzeń na te większe.

Małe zmiany – mały problem. Duże zmiany potrzebują strategii.

A co jeśli chcę wprowadzić dużą zmianę – zapytasz? Nie będzie lekko – odpowiem. Nie ma złotego środka. Każdy ma indywidualne sposoby na radzenie sobie ze zmianami. Jedna zasada łączy wszystkie, – jeśli chcesz coś zmienić, musisz działać i być konsekwentnym.

Jest kilka metod opisujących zmiany nawyków, czy sposoby na wprowadzanie zmian, setki poradników jak schudnąć, jak zacząć biegać, jak zarobić pierwszy milion, ale nie ma metody idealnej. Jedni obudzą się i stwierdzą, że za pół roku przebiegną maraton, znajdą silną motywację i podejmą trening.

Ktoś inny będzie miał wizję, wyznaczy cel, kamienie milowe, zadania do wykonania, napisze plan doskonały, i codziennie, wytrwale będzie dążył do jego realizacji. Jeszcze inna osoba będzie musiała skorzystać z pomocy coacha a może i terapeuty, żeby ustalić, jakie to mają być zmiany i co mają przynieść.

Każdy jest indywidualnością. Ważne jest, z jakim nastawieniem wchodzisz w zmiany. Potraktuj to, jak nową przygodę – bądź ciekaw tego, co wyniknie ze zmian. Zapisz ich pozytywne aspekty.

Pamiętaj, że to Twoja decyzja! Weź odpowiedzialność za to, co chcesz zmienić i zrób to. Jeśli Ci się nie uda, to tylko, dlatego, że nie wykazałeś woli. Próbuj do skutku, bo nic się samo nie robi. Zmiany same się nie wydarzą. Bądź gotów na upadki i daruj sobie perfekcjonizm. Nie bój się wprowadzać zmian, bo strach przed nimi jest tylko w Twojej głowie.


Zainspirowałam Cię? Daj lajka, Twoja rekomendacja jest dla mnie ważna!

21 Replies to “Dlaczego boimy się zmian?”

  1. Myślę, że ludzie boją się zmian nie tylko ze względu na siebie. Często wchodzimy w różne interakcje, gry z otoczeniem i każda zmiana wiązałaby się zerwaniem umownego kontraktu, no ja gram ofiarę, Ty prześladowcę. Czasem nasz rozwój nie jest na rękę naszemu partnerowi, przyjacielowi. Czasem po prostu w danym momencie wybieramy brak rozwoju. Moim mottem przewodnim jest myśl Gandhiego – Bądźcie zmianą, której chcecie. Pozdrawiam!

    1. Bądźcie zmianą, której chcecie – Świetna myśl!. Rzeczywiście, może tak być, że boimy się zmian przez wzgląd na kogoś. Wydaje mi się, że w sytuacji o której wspominasz warto odpowiedzieć sobie na pytanie, kto jest ważniejszy – ja czy partner? Co będę mieć z tego, że w tej chwili się zatrzymam i jakie będą tego konsekwencje dla mnie? A co się zadzieje, jeśli jednak coś zmienię? Czasem przed podjęciem trudnych decyzji warto skonsultować się ze specjalistą, który pomoże dotrzeć do sedna. Nic na siłę:) Dziękuję za ten komentarz, Pozdrawiam!

  2. Najbardziej spodobały mi się że duże plany wymagają strategii. Bo małymi kroczkami wszędzie dojdziesz, tylko czy te małe kroczki zrobią ową strategię? To taki efekt kuli śniegowej. Podobają mi się Twoje słowa.

    1. Dziękuję 🙂 Podobno ludzie, którzy nie mają strategii i celów zmierzają donikąd. I to oni najbardziej buntują się przeciw sprawdzonym metodom ich realizacji 😉 Dlatego warto to powtarzać – trzeba wiedzieć, dokąd chcemy dojść. Dziękuję za Twój komentarz. Pozdrawiam!

  3. Ważne, żeby wiedzieć, czego się chce. Gdy człowiek jest zdecydowany, wtedy łatwo zacząć działanie w odpowiednim kierunku, ale ten kierunek musi być ustalony – bez tego się gubimy 🙂

  4. Jestem wielbicielką zmian 😉 chociaż tak jak wspomniałaś, te większe wiążą się z obawami, ale tłumaczę sobie, że ostatecznie zawsze wychodzi przecież dobrze. A jak nie wyjdzie, to cóż, to też będzie nauka 🙂

  5. Masz racje, zmieniamy się codziennie nie będąc tego świadomi 🙂 Więc zmiana szumnie przez nas nazwana również nie będzie straszna 🙂

    1. Dokładnie – jesteśmy tym o czym myślimy i potrafimy programować swój mózg. Trzeba tylko do tego świadomie podejść 🙂

  6. Zmiany są nie tylko dobre, ale też nieuniknione, dlatego lepiej powitać je z otwartymi ramionami, skoro i tak przyjdą 🙂 i tylko pamiętać o wyznaczeniu granic i określeniu, czego chcemy dla siebie. Choć sama wiem, że pomimo całej wielkiej sympatii dla zmian nie zawsze idą gładko 🙂

  7. Myślę, że lęki bierze się stąd, że jednak nie zawsze zmiana wychodzi na dobre. Oczywiście – jest wtedy lekcją, ale jeśli nasz wybór okaże się zły, a co gorsza ma konsekwencje dla naszego otoczenia, no to nie jest wcale tak pozytywnie.

    1. Każda zmiana niesie ze sobą ryzyko tego, że coś się nie uda. To też jest jedna z przyczyn, dlaczego się ich boimy. Dlatego o zmianach trzeba rozmawiać z bliskimi i mówić o konsekwencjach, żeby każdy był na nie przygotowany. Gdybyśmy zawsze patrzyli na zmiany przez pryzmat tego, że wyjdą nam „na złe” to nie podejmowalibyśmy działań i tkwili zawsze w tym samym miejscu. Patrzę na zmiany przez pryzmat własnych doświadczeń i wszystkie, nawet te bardzo trudne zmiany wyszły mi na dobre. Nawet, kiedy z pozoru wydawały się „złe”, przychodziły do mnie znienacka i nie widziałam możliwości, to walczyłam o to, żeby uczynić z nich coś dobrego. Myślę, że sztuką jest właśnie z tych „złych” zmian wyciągnąć tyle dobrego ile można. Zmiany, nawet z pozoru „złe” są ogromną szansą na ulepszanie swojego życia 🙂 Ale każdy indywidualnie decyduje o tym, co z tym zrobi. Czy poleci w dół, czy zawalczy. Codziennie o tym decydujemy.

Dodaj komentarz