Tatry - podejście pod Zamarłą Turnię szlakiem na Kozią Przełęcz

Kierunek Tatry: Zmarła Turnia, Lewi Wrześniacy

Dzień drugi naszej tatrzańskiej wyrypy zaczynamy spokojnie – łapiemy się na jajecznicę i kawę w kuchni, po czym ruszamy. Mamy na celowniku Zamarłą Turnię (szkoda, że nie sprawdziłam wcześniej, ile się tam idzie z MOKa). Znowu obieramy żółty szlak na Szpiglasową Przełęcz.

Tatry - Podejście na Szpiglasową Przełęcz
Tatry – Podejście na Szpiglasową Przełęcz

Podejście jest dość długie, męczące i strome.

Tatry - Szpiglasowa Przełęcz
Tatry – Szpiglasowa Przełęcz

Trwa prawie 2 godziny, ale zaraz po nim, już na przełęczy zostaliśmy nagrodzeni olśniewającym widokiem na Dolinę Pięciu Stawów Polskich. Malownicze jeziora położone ponad 1500 m n.p.m. są otoczone pięknymi szczytami. To najrozleglejsza spośród wysokogórskich dolin i chyba najpiękniejsza dolina polskich Tatr.

Tatry - zejście ze Szpiglasowej Przełęczy w stronę Doliny Pięciu Stawów Polskich
Tatry – zejście ze Szpiglasowej Przełęczy w stronę Doliny Pięciu Stawów Polskich

Schodzimy po łańcuchach i bardzo zniszczonym szlaku aż do Niżnego Solniska. Trwa to ponad godzinę. Wchodzimy na chwilę na niebieski szlak by za chwilę znowu wejść na żółty w stronę Koziej Przełęczy. Czas mamy bardzo dobry, a biorąc pod uwagę szpej, który mamy na plecach i trasę, którą do tej pory zrobiliśmy wręcz rewelacyjny. Ale jeszcze nie dotarliśmy pod ścianę, nogi bolą jak cholera, gdzie tu jeszcze wspinanie i powrót? Przy kamieniach robimy dłuższy rest przed kolejnym podejściem. Jemy, pijemy i… zmęczeni milczymy i sycimy się widokiem stawów. Jest cudownie, ale trzeba się zbierać.

Tatry - podejście pod Zamarłą Turnię szlakiem na Kozią Przełęcz
Tatry – podejście pod Zamarłą Turnię szlakiem na Kozią Przełęcz

Podejście pod Zamarłą trwa kolejną godzinę. Ze szlaku na Kozią Przełęcz odbijamy w lewo na ścieżkę taternicką i po dojściu siadamy pod ścianą. Zmęczeni decydujemy, że robimy tylko pierwszy wyciąg, ponieważ jest późno i brakuje nam sił. Start mamy z lodu. Ubawiliśmy się wchodząc po nim. Bez raków było ciężko, ale kto pomyślał o tym w lecie.

Lewi Wrześniacy to trzy długie wyciągi. Pierwszy z nich ma niemal 60 metrów długości. Warto o tym pamiętać dobierając linę pod tą drogę. Jeden wyciąg tej drogi dał nam bardzo dużo satysfakcji. Wyceniony jest na III i jest niczym schody do nieba. Po tym, jak jako ostatnia docieram do stanowiska zamieniamy kilka słów i zabieramy się do operacji linowych, aby szybciutko zjechać. Długi powrót przed nami.

Tatry - Wspinanie na Zamarłej Turni
Tatry – Wspinanie na Zamarłej Turni

Po spakowaniu szpeju i szybkim posiłku ruszamy z powrotem żółtym szlakiem w stronę „Piątki”. Schodzimy w dół do Wielkiego Stawu i dalej niebieskim szlakiem podążamy do schroniska. Pozwalamy sobie tutaj na dłuższy odpoczynek, piwo i regenerację. Przed nami jeszcze Świstówka Roztocka, czyli około 1, 5 godziny marszu. Wygląda zachęcająco, ale pamiętam ten szlak, jako wyczerpujący i złudny. Wydaje się, że u końca widocznej ze schroniska ścieżki jest już szczyt a zaraz potem zejście do Morskiego Oka. Niestety tak nie jest. To dopiero początek stromego podejścia do Świstowej Czuby i Świstowej Kopy.

Tatry -widok na Dolinę Pięciu Stawów Polskich ze Świstówki Roztockiej
Tatry -widok na Dolinę Pięciu Stawów Polskich ze Świstówki Roztockiej

Po podejściu na Kopę roztaczają się cudowne widoki na Dolinę Pięciu Stawów Polskich i Roztokę. A po kilkuminutowym zejściu na Rówień nad Kępą wyłania się piękny widok na dolinę Morskiego Oka. W oddali widać również szczyty Tatr Wysokich i Bielskich. Zejście przez Świstówkę nie należy do najprzyjemniejszych. Szlak jest zniszczony, bardzo zanieczyszczony (chyba najbardziej w Tatrach! Pełno chusteczek, dosłownie, co kilka metrów!) i są wysokie stopnie. Po malowniczych widokach na Tatry wchodzimy w kosodrzewinę oraz zarośla i po drodze mijamy słynny Żleb Żandarmerii. Dalej wchodzimy dość łatwy teren i świerki. Schodzimy na dół do asfaltu i w ciągu 5 minut jesteśmy pod schroniskiem. Koniec na dziś… uff….

Bardzo nas zmęczył ten dzień.  Przeszliśmy w sumie ponad 15 km + 50 metrów wspinania, suma przewyższeń o koło 1500 m, obniżeń, 1500m… Szkoda, ze sprawdziłam to dopiero po fakcie…, Jeśli macie dobrą kondycję, to możecie spokojnie zrobić sobie taką wycieczkę, jednak nie polecam jej osobom początkującym.

Wieczór był krótki. Zmęczeni położyliśmy się do łóżek a następnego dnia około południa zeszliśmy z Morskiego Oka na dzień restu. Po drodze spotkaliśmy tłumy ludzi wędrujące w górę. To, co zobaczyłam na Palenicy niesamowicie mnie zdziwiło. Masa ludzi, setki busów i tysiące samochodów. Turystyka masowa. Ciekawe, kiedy wybudują hotele i zrobią ograniczenia wejścia jak w Josemitach… 🙁insta-C2C-750x50px

Pierwotnie mieliśmy  plan, by podjeść do Murowańca, ale ponieważ prognozy nie były najlepsze, postanowiliśmy zostać w Zakopanem na noc. I to był dobry wybór. Oporządziliśmy się, odświeżyliśmy i poszliśmy zjeść na Krupówki. Taki spacer okazał się miłą odmianą dla zmęczonych nóg. Chwilę po spacerowaliśmy, zrobiliśmy zakupy i wróciliśmy do miejsca noclegowego. Rozmowy nie miały końca, oglądaliśmy zdjęcia, wspominaliśmy nasze przejścia i planowaliśmy, co dalej. O 22 lunęło i tak padało do 14 następnego dnia…


Zainspirowałam Cię? Daj lajka, inspiruj dalej! Twoja rekomendacja jest dla mnie bardzo ważna!

Dodaj komentarz