Tofana di Mezzo jest najwyższą z Tofan - 3244 m

Jak zdobyliśmy nasz pierwszy trzytysięcznik, czyli Tofanę di Mezzo

Ta noc była niespokojna. Zawsze, kiedy jadę w góry cieszę się jak dziecko. A kiedy mam iść na trzytysięcznik i na długą via ferratę, to nie mogę spać 😉 Poranek był rześki, godzina do pobudki w sam raz a oczekiwanie na przygodę sprawiło, że byliśmy gotowi wcześniej niż zwykle. Tofana di Mezzo i ferrata za D. Ciekawe, jak to będzie?

Śledź mnie na facebook

Według przewodnika nasza wycieczka ma zająć 8,5 godziny, z tego 5,5 to będzie ferrata. W drodze na szczyt towarzyszy nam Iwona, którą poznaliśmy na kampingu Rochetta. O 7:00 wyruszamy z kampingu na Ferraty Giuseppe Di Olivieri (Punta Anna) i Gianni Aglio.

Dojazd pod schronisko Dibona, czyli miejsca startu ferraty, z kampingu Rochetta, gdzie biwakujemy, zajmuje nam około 30 minut. Zabieramy sprzęt, zakładamy plecaki i około godziny 8 ruszamy pod kolejne schronisko – Pomedes. Na szlaku jest spokojnie. Dopiero przy drugim schronisku widzimy kilka osób, który skorzystały z kolejki i podchodzą pod ferratę, korzystając z alternatywnego podejścia. Słońce dopiero wschodzi. Niespiesznie podchodzimy pod samą ferratę i zakładamy sprzęt.

Startujemy terenem za C i w szybkim zdobywamy wysokość.

W oddali widać schronisko Pomedes oraz Dibona, przy którym zostawiliśmy samochód. Robimy długi, łatwy trawers i wychodzimy na grań. Co za teren!

Zachwyca nas śmiałość tej drogi i znikome trudności. Poruszamy się do góry na szczyt Punta Anna. Dookoła rozpościerają się widoki na południową część Dolomitów. Widać Averau, zaśnieżoną Marmoladę, a na pierwszym planie potężną Tofanę di Rozes. Jej ściana robi na nas wrażenie.

Nie zauważamy, kiedy pokonujemy fantastyczną grań i stajemy na szczycie Punata Anna. Wspinaczka była tak przyjemna, że zauważyliśmy nawet, kiedy był najtrudniejszy odcinek ferraty i mamy ochotę od razu ruszyć dalej.

Rozsądek podpowiada żeby jednak zrobić chwilę przerwy. Ze szczytu Punta Anna widać okoliczne masywy, potężny kocił Tofan a w nim starą jednostkę wojskową, kolejne schronisko oraz niebieski bunkier – zapewne biwakowy.

Posilamy się i podziwiamy ścianę, po której za chwilę będziemy iść. Wygląda obłędnie. Widać na niej śmiałków, którzy już pokonują drogę. Trudno nam uwierzyć, że za chwilę też tam będziemy. Z naszej perspektywy ściana ta wygląda tak, jakby nie było jak tamtędy iść a według schematu to bardzo łatwy, wręcz spacerowy odcinek za A/B.

Ruszamy. Wychodzimy jeszcze kawałek granią Punta Anna, później kawałeczek do góry i jesteśmy w ogromnej ścianie na Torre Pomedes III. A tu… autostrada. Trawers na samym końcu odcinka jest nawet nieubezpieczony. Tak kończy się ferrata Giuseppe Di Olivieri (Punta Anna).

Nieubezpieczoną ścieżką po grani podchodzimy pod ferratę Gianni Aglio. Startujemy drabinką i kolejną nieubezpieczoną granią podchodzimy dalej. Wpinamy się w poręczówkę i mkniemy w górę.

Dochodzimy do miejsca, w którym ferrata zbliża się do najtrudniejszego momentu. Jest tu również wyjście na wierzchołek Torre Aglio. Zostawiamy plecaki przypięte do poręczówki i idziemy odcinkiem za D na szczyt. Na samym początku źle wybieram drogę, kruszę ręką spory kawałek skały i delikatnie osuwam się po poręczówce. Pan pode mną dostaje w łydkę, ale wszystko w porządku. (Dopiero wieczorem zauważam, że nabiłam sobie sporego siniaka).

Pokonanie tego fragmentu zajmuje nam kilka minut. Robimy kilka zdjęć, i schodzimy tą samą drogą na dół. Co ciekawe, w dół schodzi się wygodniej niż wychodziło się do góry. Zabieramy plecaki i trawersujemy do wspaniałego, lufiastego odcinka za C/D. To najtrudniejszy odcinek na całej ferracie (poza wyjściem na Torre Aglio), jednak nam nie sprawia on żadnej trudności. Przeciwnie, lufa pod nogami totalnie nas zachwyca a ferrata z każdym metrem robi na nas, co raz większe wrażenie. Zaskakuje nas śmiałością terenu, widokami, kluczeniem w pomiędzy ścianami masywu – właściwie wszystkim.

Przechodzimy do kotła Tofan. Najpierw trawersem nad potężną dziurą w skale zwaną Bus de Tofana. Później po skale. Pokonujemy łatwe trawersy (C), zejścia, podejścia oraz fragmenty wyposażone w dodatkowe stopnie ułatwiające poruszanie się po ferracie. Cały czas widzimy przed sobą Tofanę di Rozes oraz ludzi zdobywających jej wierzchołek. Wyglądają jak mrówki. A sama Tofana… również robi wrażenie.

Mozolnie zdobywamy najwyższy wierzchołek grupy – Tofanę di Mezzo. Po drodze mamy odcinki ze sztucznymi stopniami, ścieżki, fragmenty z totalną lufą pod nogami. W pewnym momencie kończą się liny poręczowe i zaczynamy podchodzić ścieżką do góry.  Pokonujemy drabinkę i poruszamy się terenem, bez lin poręczowych, który według wszystkich przewodników jest ferratą A-B.

Jeszcze jedna drabinka i… niespodzianka. Okazuje się, że do góry będziemy poruszać się już tylko nieubezpieczonym, przyjemnym, ale wspinaczkowym ternem za 1. O tym nie piszą w przewodnikach 😉 To jest odcinek ferraty za A-B! Niesamowite przeżycie. Każdy krok w górę jest tutaj czujny. Nie możemy nadziwić się śmiałości, z jaką ta ferrata jest poprowadzona.

Widoki robią się jeszcze piękniejsze. Za każdej strony góry. Widoczność jest tak dobra, że w oddali widać nawet Dachstein i Grossglocknera. Z drugiej strony Marmolada. Nie wspomnę o wszystkich pobliskich masywach Dolomitów.

Kursy skałkowe, kursy via ferrata - zarezerwuj

Wspinaczka na szczyt zajmuje nam trochę czasu. Docieramy do ścieżki, która prowadzi do stacji kolejki i po skale wspinamy się na szczyt Tofany di Mezzo. Meldujemy się tam o chwilę po 14. Ogarnia nas niesamowita radość. Jesteśmy na wysokości 3244 m. To nasz pierwszy trzytysięcznik. Na około wspaniałe krajobrazy. Zapominamy o zmęczeniu i delektujemy się tym, co zastaliśmy. Można dostać oczopląsu. Przyglądam się białemu grzebieniowi Marmolady… może następnym razem…

Robimy pamiątkowe zdjęcia i niespiesznie schodzimy do stacji kolejki. W stacji kolejki są dwa łóżka (można spać) oraz mini muzeum wspinaczkowe – wystawa zdjęć oraz kilka zabytkowych butów, uprzęży i dodatkowego sprzętu z dawnych czasów. Kupujemy kawę, pyszne ciasto czekoladowe, i odpoczywamy na tarasie. Razem z Iwoną, która towarzyszy nam w całej wyprawie rozmawiamy o ferracie, która zrobiła na nas ogromne wrażenie.

Niestety, wszystko, co dobre szybko się kończy. Około 16 zjeżdżamy kolejką do poniższej stacji Ra Vales, skąd zaczynamy nasze zejście. Najpierw podchodzimy do góry, w stronę ferraty, na której już byliśmy. Podejście jest dość strome i mozolne, ale 100 metrów przewyższenia ucieka nam dość szybko.

Follow me - link do instagram

Zakładamy sprzęt i ścieżką Sentiero G. Olivieri, czyli łatwą ferratą zejściową (A-B) pokonujemy ostanie metry skały. Po drodze na oparach baterii robimy kilka zdjęć w świetle zachodzącego słońca. Po skończonej ferracie długim trawersem podchodzimy do schroniska Pomedes. Zdejmujemy szpej, pakujemy plecaki i ruszamy do poniższego schroniska Dibona. Całość zejścia zajmuje nam około 1,5 godziny. Przy samochodzie jesteśmy ok. godziny 18.

EDIT: Cała ferrata sprawiła nam bardzo dużo radości i satysfakcji. Jest jedną z ładniejszych ferrat, jaką mieliśmy okazję przejść. Poza dosłownie dwoma odcinkami za D (których nie odczuliśmy) jest bardzo łatwa, poprowadzona śmiałym, górskim, skalistym terenem. Polecamy ją osobom obytym z ekspozycją i przestrzenią, lubiącym długie górskie wycieczki.  Technicznie nie ma tam trudności.

Osoby lubiące biwakować w górach mogą wydłużyć wycieczkę o via ferratę Formenton – kolejne 5 godzin. Zwykle dzieli się to na 2 dni i biwakuje w schronie na przełęczy.


 

Informacje praktyczne

Trudność: C/D

Czas przejścia: 5,5-6 h

Czas podejścia: 1 h (Są różne warianty podejścia i zejścia, te czasy są ze schroniska Dibona. Można wyjechać koleją do schroniska Pomedes i stamtąd zjechać lub można wyjechać z Cortiny do drugiej stacji kolejki Ra Vales, stamtąd zejść do ferraty i po skończonej drodze, zjechać do Cortiny.)

Zejście: 2 h (Do schroniska Dibona, z uwzględnieniem zjazdu kolejką)

TOPO: Bergsteigen


Zainspirowałam Cię – daj lajka lub udostępnij ten wpis! Twoja rekomendacja jest dla mnie ważna.


Przeczytaj pozostałe artykuły o via ferratach w Dolomitach oraz w Austrii:

Westgrat Klettersteig – Grań Zachodnia Marmolady i wyjście na Punta Penia

Super Ferrata Dachstein

Via ferrata Anna Dachstein

Via ferrata Johann Klettersteig Dachstein

Jeśli interesują Cię via ferraty nad Jeziorem Garda i w Dolomitach >>>  zajrzyj TUTAJ <<<

Dodaj komentarz