Darek na 40 metrowej drabinie rozwieszonej nad przełęczą - Intersport Klettersteig

Via ferrata Intersport Klettersteig, Gosausee, Dachstein West

Jedną z ferrat, która w ostatnim czasie bardzo zyskała na popularności, jest Intersport Klettersteig w masywie Dachstein West. Swoją popularność zawdzięcza uwaga: 40 metrowej drabince zamocowanej pomiędzy dwiema turnicami. Jej pokonanie to główny cel miłośników atrakcji i adrenaliny. Dodatkowo otoczenie i moment przejścia wspomnianej drabiny to prawdziwy kąsek dla fotografów.

Follow me - link do instagram

Film promujący ferratę w social mediach zrobił swoje. Niemal tłumy turystów przybywają do Gosausee aby zmierzyć się z ferratą, która… nowa nie jest. Powstała w 2002 roku i wzbudziła wiele kontrowersji. Fotogeniczna i przyciągająca turystów drabinka została zainstalowana na drodze dopiero w 2017 roku. Austriacy to mają rozmach J

Dlaczego ferrata Intersport Klettersteig budzi kontrowersje?

Zacznę od przedstawienia historycznej dla wspinaczki postaci Paula Preussa. Był to niesamowicie aktywny i niezwykle ceniony wspinacz górski, „solista” i propagator czystości stylu wspinaczkowego. Wspinał się zaledwie 10 lat, a w tym czasie przeszedł 1200 dróg, w tym 300 solo. Poprowadził 150 nowych linii wspinaczkowych. Wspinał się w skale, w lodzie i śniegu. Świetnie jeździł na nartach i to do niego należy m.in. pierwsze wejście na nartach na Gran Paradiso (4006 m) (źródło: wspinanie.pl).

Co ma Paul Preuss wspólnego z kontrowersjami wokół ferraty wiodącej na szczyt Donnerkogel (2054 m)?

Otóż ostatni odcinek ferraty Intersport, został poprowadzony drogą wspinaczkową, której twórcą był właśnie Paul Preuss. Mowa tu o północno-zachodniej grani szczytowej Donnerkogel. Kiedy Intersport Kletterstieg została zbudowana, pojawiła się dyskusja środowiskowa na temat zasad etycznych wspinaczy. Włączył się do niej nawet Reinhold Messner. Ferrata Intersport Klettersteig to dla miłośników wspinaczki profanacja drogi wspinaczkowej. (Źródło: Ferraty Alp Austriackich, C. Szepfalusi, T.1)

Niezależnie pod podzielonych zdań, ferrata jest udostępniona dla ruchu turystycznego i ma się dobrze. Burzliwa dyskusja podczas jej powstania i nowa 40 metrowa drabinka sprawiły, że Intersport Klettersteig cieszy się ogromnym zainteresowaniem. I bardzo dobrze, bo drabina dostarcza wrażeń, a grań wyjściowa przyjemnej wspinaczki. Gdyby nie via ferrata Intersport, mało kto zdobywałby szczyt Donnerkogel tą drogą.

Intersport Klettersteig, Gosausee, Dachstein West

Wracam do ferraty i naszej przygody na niej. Przed 9 dojeżdżamy na parking na końcu drogi prowadzącej do jeziora Vorderer Gosausee. Zabieramy plecaki i oszczędzając kolana wyjeżdżamy kolejką Gosaukammbahn, na wysokość 1483 metrów.

Stąd podchodzimy do Gablonzerhutte i dalej pod ferratę. Dojście jest bardzo proste. Podążamy szlakiem 611 w stronę Groses Donnerkogel. Ze szlaku widać kant, którym zaczyna się ferrata. Przed bramką obrotową, na kamieniu, widać znak „zum via ferrata”, zgodnie z którym, skręcamy w lewo i po kilkudziesięciu metrach zejścia jesteśmy pod drogą. Podejście zajmuje około 25 minut.

Ferrata jest podzielona na 4 etapy. Na drodze jest kilka wyjść awaryjnych.

climb2change na facebook

Etap I ferraty Intersport

Pierwszą część rozpoczynamy wspinaczką po pięknym kancie, który widzieliśmy z podejścia. Zaraz po nim pokonujemy długi trawers. Trawers to ubezpieczona ścieżka, która przechodzi w gładką płytę wyposażoną w kołki ułatwiające jej pokonanie. Na końcu odpuszcza trudności i przechodzi w przyjemną, połogą płytę pod przewieszką. Robimy duży krok nad przepaścią i pokonujemy ostatnie metry trawersu.

Odcinek ten jest zwieńczony stromym i wyczerpującym zacięciem za C/D. To jeden z dwóch kluczowych odcinków ferraty, zwany Kaiser-Verschnidung (Cesarskie Zacięcie). Na szczęście są tu dodane szpilki, które ułatwiają przejście zacięcia. Robimy to szybko i sprawnie.

Po wyjściu z zacięcia podążamy ziemistą ścieżką, do kolejnego trawersu za C. Trawers wiedzie po stalowych kołkach. Okrążamy nim ścianę i docieramy do pionowej ścianki z kołkami – Enzianwand za B/C. Sprawnie pokonujemy ten pionowy odcinek, korzystając zarówno z ułatwień jak i pęknięć w skale.

Teraz szlak biegnie najpierw zygzakami, a później trawersem pomiędzy kosodrzewiną. Mijamy wyjście awaryjne i pokonujemy pierwszą drabinę. Wyjście z niej i fragment pomiędzy nią a drugą drabiną są wyceniane na C. Odcinek łączący dwie drabiny to znowu kołki w skale.

Pokonujemy drugą drabinę, łatwe przewinięcie i krótki, graniowy trawers. Po prawej stronie mijamy kolejne wyjście awaryjne i naszym oczom ukazuje się tabliczka Kleiner Donnerkogel.

Etap II ferraty Intersport „Es lebe die Jagd”

Niech żyją łowy! Tak nazywa się ten docinek ferraty. Podobno właśnie ze względu na tereny łowieckie, twórcom ferraty nie udało się wytyczyć bardziej atrakcyjnej drogi. (Źródło: Ferraty Alp Austriackich, C. Szepfalusi, T.1)

Ten etap to monotonny trawers ściany Kleiner Donnerkogel. Zaczyna się ostrym podejściem między kosówkami. Szlak jest niczym ścieżka turystyczna, ale z uwagi na ziemisty teren i kamienie, należy zachować tu ostrożność.

Kolejno pokonujemy długą, wznoszącą się rampę Gamsband (Rampa Kozic). Zaraz po niej następuje nieco atrakcyjne, i łatwe wspinanie po pęknięciach w skale. Teraz znowu podążamy ziemistą ścieżką okrążając szczyt, aż do momentu, w którym pojawia się widok na jezioro Gosausee.

Idziemy jeszcze dalej i powoli naszym oczom ukazuje się największa atrakcja tej ferraty, czyli 40 metrowa drabia. Możemy teraz z daleka obserwować ludzi, którzy pokonują ten odcinek drogi. My mozolnie pniemy się po długim, lekko wynoszącym się trawersie po płycie. Jest on zakończony trudniejszym fragmentem za B/C. Jeszcze kilka metrów i docieramy do drabiny rozwieszonej nad przełęczą Donnerkogelscharte.

Przejście po drabinie to kulminacyjny i wyczekany moment na całej drodze. 40 metrów naprężonych lin stalowych, na 8 kotwach, rozwieszone pomiędzy Klein Donnerkogel i turnią Donnermandl. Napis przy niej nie budzi wątpliwości. Wchodzisz na własną odpowiedzialność.

Na pierwszy ogień idzie Darek. Ja nagrywam video i robię zdjęcia z siodła. Na początku kroki stawia dość niepewnie ale z każdym metrem idzie mu co raz lepiej. Drabinka jest nieco chwiejna a pod stopami jest pustka. To miejsce dla osób o nerwach ze stali. Większość osób przyjeżdża tutaj dla tego jednego zdjęcia więc musi zebrać się na odwagę 😉

Wyjście z drabinki na ścianę Donnermandl jest dość.. zaskakujące. W tym miejscu łączy się pierwotna ferrata, czyli obecne obejście drabiny, z drugim kluczowym miejscem na ferracie, które jest wyceniane na C/D*.

Etap III – obejście drabiny i grań Donnermandl

My oboje przeszliśmy po drabinie. Jeśli ktoś nie ma na to ochoty, może przejść na siodło i po krótkim spacerze przez nie (dobre miejsce na odpoczynek – skorzystaliśmy) wejść na ścianę Donnermandl. Tutaj jest trawers za C, którym dociera się do drabiny i przechodzi się pod nią. Ferrata łączy się w drugim kluczowym miejscu za C/D*, czyli przy wyjściu z drabiny.

Wychodzimy pionowym odcinkiem na szczyt Donnermandl 1920 m i grzbietem schodzimy do przełączki – miejsca ewentualnego wycofu.

Etap wejścia na Donnermandl można ominąć, schodząc z siodła w prawo wyjściem awaryjnym i dochodząc do przełączki przed Donnerkogel od drugiej strony.

Etap IV – grań Donnerkogel

Północno-zachodnia grań Donnerkogel, czyli wspomniana na początku droga autorstwa Paula Preussa, zaczyna się przy tablicy informacyjnej, jednocześnie upamiętniającej pierwsze przejście drogi.

To piękna i przyjemna grań z odcinkami za B i C. Nie ma co się tu rozpisywać – wspinacze poczują zew! Formacje aż narzucają korzystanie ze stopni i chwytów, więc ochoczo pokonujemy ten odcinek, debatując na temat etyki… Nie da się nie zauważyć, że to droga wspinaczkowa, bo drodze widać stare, pozostawione haki do asekuracji i punkty do budowy stanowisk.

Po przejściu stromej grani wychodzimy na wypłaszczenie, by na końcu nieubezpieczonym grzbietem zdobyć szczyt Donnerkogel.

Już od momentu wejścia na grań, z każdej strony mamy wspaniałe widoki. Po lewej widać lodowiec Dachstein, Góry martwe a po prawej Tennengebirge. W oddali widać grupę Watzmann i Hochkonig. Przy dobrej pogodzie da się wypatrzeć nawet grupę Glocknera.

Robimy odpoczynek na szczycie. Podziwiamy widoki, strzelamy kilka zdjęć i ruszamy czerwonym szlakiem na dół.

Początek zejścia wygląda dość obiecująco, jednak po drodze okazuje się, że nie należy ono do najprzyjemniejszych. Najpierw jest to ścieżka, która przypomina tatrzański szlak, ale taki, z tatr wysokich, nie zachodnich. Zejście jest strome. Gęsto malowane znaki ułatwiają orientację w terenie. W pewnym momencie zaczynamy wędrówkę lekko opadającym trawersem. Miejscami droga jest ubezpieczona poręczówką i dość wymagająca.

Docieramy do siodła Torleggsattel, mijamy bramkę obrotową, schodzimy znaną już i wygodną droga do kolejki, zjeżdżamy na dół i… korzystamy z darmowego wi-fi – wrzucamy stories na Instagram. Jeśli chcecie zobaczyć relację i filmiki z przejścia tej ferraty – to macie je zapisane w wyróżnionych relacjach na naszym Instagramie J.

Follow me - link do instagram

Jak widać, gdyby nie drabinka i grań wyjściowa, to ferrata nie jest zbyt atrakcyjna. Prawie połowę drogi trzeba przedzierać się ziemistym szlakiem miedzy kosówkami… Przeszliśmy już wiele różnych ferrat, które są mniej znane, a o wiele piękniejsze i warte popularyzacji. No ale… drabinka robi swoje i wiele osób przyjeżdża na tą ferratę właśnie dla niej… my też się na nią złapaliśmy J

Dajcie nam znać, czy byliście na tej ferracie i jakie były Wasze wrażenia!

Informacje praktyczne o via ferracie Intersport

Wycena: C/D

Czas przejścia: 3 h.

Podejście: 0,5 h

Zejście: 1,5 h

Dojazd: do miejscowości Gosausee, parking przy dolnej stacji kolejki

Topo:

Topo ferraty Intersport Klettersteig, źródło: bergsteigen.com
Topo ferraty Intersport Klettersteig, źródło: bergsteigen.com

Podejście: Z górnej stacji kolejki kierować się bezpośrednio za znakami Gablonzer Hütte. Stamtąd szlakiem 611 na siodło Törlegg. Przed bramką obrotową schodzimy ścieżką w lewo, w dół, pod ferratę.

Ci, którzy czują się na siłach, mogą podejść do Gablonzer Hütte ścieżką 620. Droga zaczyna się od prawego brzegu jeziora Gosau. Trasa wije się stromo przez lasy i łąki aż do podstawy ściany Donnerkogel. Szlakiem dochodzi się do Gablonzerhutte. Stąd ścieżką 601 A pod ferratę (łączy się ze szlakiem spod kolejki). Całość około 2 godziny.

Zejście: Ze szczytu podążamy znakowanym na czerwono szlakiem numer 628. Najpierw ostre zejście w dół, później długim trawersem do siodła Torleggsattel. Szlak jest kamienisty, miejscami zaporęczowany. Uwaga na kostki. Z siodła do stacji kolejki wygodną ścieżką. Można zejść do parkingu szlakiem 620.

Noclegi: Ramsau am Dachstein – Club Villa, Hallstadt, Gosau, Pole namiotowe przy Hotel Brunner (dodatkowa zaleta przy pobycie powyżej dwóch dni: Sommer Card Dachstein, uprawniająca do wjazdu kolejką na lodowiec – koszt biletu to  28 eu, link do cennika – KLIK)


Zainspirowałam Cię – daj lajka lub udostępnij ten wpis! Twoja rekomendacja jest dla mnie ważna.


Przeczytaj pozostałe artykuły o via ferratach w Austrii oraz w Dolomitach

Via ferrata Anna Dachstein

Via ferrata Johann Klettersteig Dachstein

Sky Walk Kletttersteig, Dachstein

Via ferraty Austriackie w Hollentall i Hohe Wand >>> zajrzyj TUTAJ <<<

Jeśli interesują Cię via ferraty nad Jeziorem Garda i w Dolomitach >>>  zajrzyj TUTAJ <<<

Dodaj komentarz