Podejście pod malownicze Słoneczne Skałki

Dziewuchy w górach, czyli girls power

Inspiracje #climb2change i #climb2changeTeam to miejsce na wasze historie. Opowiadacie tutaj o swoich początkach z górską i wspinaczkową zajawką, o pasjach górskich, o swoich marzeniach i drodze do ich realizacji.

Na pierwszy ogień idą Dziewuchy w Górach, które w kwietniu były u nas na kursie skałkowym. Opowiadają o tym, skąd wzięła się ich pasja i jakie mają górskie plany na przyszłość. Mówią również o tym, jak dzielą się z innymi swoją pasją oraz o tym, jak i po co tworzą inicjatywę górską – przestrzeń dla kobiet, czyli Dziewuchy w górach. Koniecznie do nich zajrzyjcie.  A tymczasem przeczytajcie, co mówią o sobie i swojej górskiej pasji.

climb2change na facebook

Prowadzicie profil na FB Dziewuchy w górach oraz grupę na FB o tej samej nazwie – skąd pomysł na taką inicjatywę? Opowiedzcie, o co chodzi?

Olga: Strona oryginalnie powstała z chęci przypomnienia historii Wandy Rutkiewicz i innych wspinaczek lat 60, 70. Szybko przerodziła się w inicjatywę górską, co mocno widać na profilu i w grupie na facebooku. Udało się stworzyć miejsce przyjazne dziewczynom, gdzie możemy swobodne wymieniać się doświadczeniami we wspinaczce czy trekkingu. Miejsce, w którym nie czujemy się oceniane, nie jesteśmy narażone na hejt czy męskie seksistowskie „niewinne” żarciki. Na grupie nie przyjmujemy Panów. 😉 A osobiście robię to między innymi dla moich siostrzenic, które są w wieku 5 i 7 lat. Chcę pokazać im ile mocy drzemie w kobietach, dziewuchach i dziewczynkach. 🙂

Skąd wzięła się wasza miłość do gór i wspinania?

Olga: Moja od wujka Jarka, miałam wtedy 5 lat, może 7. Każdy ma jakąś osobę czy wydarzenie z dzieciństwa, które kształtuje nasze przyszłe życie nawet w sposób zupełnie niezamierzony. Trochę się z tego śmieje, ale jest w tym ciut prawdy. Jako dziecko byłam zafascynowana obrazem wujka Jarka, który wracał z wyjazdów górskich z wielkim plecakiem na stelażu. Puszczał nam wtedy na VHS filmy ze swoich wypraw trekkingowym. To były lata 80’, mieszkaliśmy w Ustce. Nie było Internetu, dostępu do telewizji, filmów dokumentalnych, reklam. Te obrazy, jego postać, wszystko wydawało mi się magiczne, odległe i niedostępne. Jakby to był jakiś innych, odległy świat. Czułam, że kiedyś ja też do niego wstąpię.

Renata: Ja nie miałam wujka Jarka, ani cioci Wandzi. 😉 Góry pokazała mi Olga. Zawsze miałam wyjazdowe i outdoorowe marzenia, ale nigdy nie potrafiłam sama znaleźć w sobie wystarczającej siły. Wychowano mnie bardzo zapobiegawczo, jak większość jedynaczek. Pamiętam jak 7 lat temu Ola zabrała mnie pierwszy raz w góry. Pierwsze buty, pożyczony plecak, T-shirty sportowe z lumpeksu. Byłam naprawdę podekscytowana i kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Trzeciego dnia naszego trekkingu Ola zabrała mnie na Orlą Perć. Weszłyśmy na Skrajny Granat, kucnęłam i nie mogłam się podnieść ze strachu. Teraz się z tego śmieje, ale wtedy byłam na nią wściekła jak osa. Chociaż satysfakcji i radości z przejścia fragmentu Orlej nigdy nie zapomnę. Wtedy złapałam bakcyla.

Na waszym profilu pełno waszych zdjęć z wyjazdów. Jak udaje wam się połączyć pasje z codziennością i życiem zawodowym.

Renata: Mamy to szczęście i dużo samozaparcia, żeby pracować „na swoim”. Dzięki temu możemy dostosować terminy naszych urlopów do pogody. Zimą siedzimy na Windy.com i szukamy okien pogodowych. Jesteśmy elastyczne czasowo, ale też dużo pracujemy. Bardzo dużo. Tego na zdjęciach facebookowych nie widać. Zawsze nasuwa mi się metafora góry lodowej – ludzie widzą tylko mały ułamek tego, co wystaje znad wody. Ale nie zwalniamy tempa, cieszymy się tym, co mamy. Jesteśmy za to wdzięczne i dalej dużo pracujemy.

Follow me - link do instagram

Na zdjęciach widać psy – czy one podróżują z wami? Zabieracie je w góry?

Renata: Staramy się zabierać je na wyjazdy outdoorowe, ale w takich granicach, żeby one miały z tego przyjemność i frajdę. Wybieramy krótkie, bezpieczne trasy, bez szaleństwa. Psom jest ono niepotrzebne. Nie zaspokajamy nimi naszych ambicji. Rzeczywiście Bishi i Juri były z nami w Pieninach, w Jurze, Tatrach Słowackich czy chorwackiej Paklenicy. One uwielbiają te wyjścia – nowe zapachy, nowe miejsca, nowe osoby, przestrzeń. Jednym słowem „psigoda”. Zawsze są bardzo podekscytowane. Chociaż oczywiście, bardzo dbamy o nie i uważamy na ich zdrowie. Trzeba pamiętać, że psie opuszki się zdzierają, pieski też marzną i mokną. Tak samo jak i my potrzebują kondycyjnego przygotowania. Mają swoje kontuzje, na które trzeba uważać. Traktujemy ich jak członków naszej rodziny.

Jaka jest Wasza ulubiona aktywność? Czy to turystyka, skitury czy wspinanie? A może wszystko lubicie tak samo?

Olga: Teraz wspinanie. Czuję, że przeszłam taką osobistą drogę górską. Zaczęłam od trekkingów latem. Jeszcze w latach 90’, w jeansach, w swetrach, z bardzo ciężkim plecakiem. I tak wiele lat chodziłam po Tatrach, nepalskich Himalajach, w Maroku czy Czarnogórze. Później okazało się, że mam coraz mniej czasu na letnie wyjazdy, a słoneczna pogoda nie utrzymuje się przecież cały rok. Przełamałam się i spróbowałam turystyki zimowej. Zrobiłam Zimowy Kurs Turystyki Górskiej w Murowańcu i złapałam bakcyla na więcej. Czułam, że w górach czeka na mnie coś jeszcze. Kolejne kroki to uczestnictwo w sekcjach wspinaczkowych w Poznaniu, potem kurs skałkowy, aż w końcu trafiłam na Kurs wspinania na własnej asekuracji w waszej szkole. I przepadłam. 😀

Renata: Ja zdecydowanie najbardziej lubię chodzić po górach zimą. Jeszcze dobrze nie zdążyłam rozchodzić się latem, a już jechałyśmy na zimowe wejścia w Tatrach. Na Rysach pierwszy raz byłam… zimą. Na Kościelcu… zimą. Na Mnichu… zimą. Wspinaczka i skitury bardzo mnie bawią, ale koordynacja ruchowa trochę za tym nie nadąża. Dla mojego ciała grawitacja jest nieubłagana. 😀 Zdecydowanie lepiej ruszam się w wodzie.

ZAPISZ SIĘ NA KURS WSPINACZKI

Jakie są wasze ulubione miejsca do wspinania?

Olga: Na dzień dzisiejszy to Sokoliki. Jak pomyślę o tym tarciu w granicie, od razu mi lżej na sercu.

Jakie są wasze wspinaczkowe i górskie cele?

Olga: Na tym etapie zaawansowania chciałybyśmy dojść do momentu usamodzielnienia we wspinaczce tradowej czy na drogach ubezpieczonych wielowyciągowych.

Renata: Tak, to byłoby bardzo satysfakcjonujące. Zespół dziewuch, samodzielnie w górach, girl power i te sprawy. Tu mnie czeka najwięcej pracy, nauka wspinania, praca nad ciałem i nauka technik linowych. Na ten moment jestem słabszym ogniwem tego teamu, ale dajcie mi jeszcze trochę czasu. 😉 Stąd Oli pomysł, żeby zabrać mnie na Kurs wspinania na własnej asekuracji. Jest to świetna okazja do nauki, zebrania informacji, podszkolenia się, a wszystko pod czujnym okiem wykwalifikowanych osób.

Kurs robiłyście w naszej akademii wspinania climb2change 6 dniowy kurs skałkowy. Powiedzcie, czy było warto inwestować swój czas w takie szkolenie? Czego się nauczyłyście?

Renata: Dla mnie to było 6 bardzo wartościowych dni. Na początku bałam się, że zostanę wrzucona na głęboką wodę. Nic bardziej mylnego. Wiedza przekazywana była stopniowo. Krok po kroku. Na końcu kursu wszystkie techniczne kwestie, od przewiązania, autoasekurację, przez budowanie stanowiska, zjazdy itd. połączyły się w jedną całość. Ja zdobyłam konkretną dawkę praktycznej wiedzy, mogłam ją przećwiczyć, a zarówno Darek, jak i Pola czuwali i korygowali wszystkie błędy typowe dla świeżaków. Jako zespół z Olą możemy teraz próbować już samodzielnie podchodzić do pierwszych dróg wielowyciągowych czy dróg tradowych. Powoli, małymi krokami, ale do celu.

Olga: Ja z kolei obawiałam się, że ilość informacji będzie nie do przetworzenia w trakcie tych 6 dni. Ale okazało się, że sposób przekazywania wiedzy i konstrukcja kursu, spowodowały, że ogarnęłam. Czuję, że podsumowałam moją dotychczasową wiedzę i rozbudowałam ją o kolejne techniczne umiejętności. Mam poczucie, że moje myślenie na drodze czy przy budowaniu stanowisk jest bardziej elastyczne. Więcej rozumiem i potrafię sama rozwiązać drobne problemy, nie tylko odtwarzając na pamięć określone techniki. Ten kurs był na pewno bardzo rozwojowy. A już w majówkę sprawdzimy nasze nowo zdobyte umiejętności. 🙂

Bardzo Wam dziękuję za poświęcony czas i wywiad! Niech leci w świat i inspiruje innych do realizacji marzeń!

#climbyourdreams


Zainspirowałam Cię? Daj lajka, inspiruj dalej! Twoja rekomendacja jest dla mnie bardzo ważna!

Pozostałe artykuły o wspinaniu:

Czy wspinanie to drogi sport?

Czy wspinanie jest bezpieczne?

5 mitów o wspinaczce. Czy wspinanie jest dla ciebie?

Jaki sprzęt do wspinaczki kupić na początek? Sezon 2019

Dodaj komentarz